„Bracia Lwie Serce” Astrid Lindgren

Czy o śmierci można rozmawiać z dziećmi? Czy należy z nimi o tym rozmawiać? I jak?

Są takie chwile w moim wieczornym czytaniu, kiedy drży mi głos, a słowa zastygają w ustach. Gdy czuję cały ich ciężar. Nie wiem czy książki (szczególnie te dla dzieci) można jednoznacznie podzielić na dobre i na złe. Warte i niewarte lektury. Wiem jednak z całą pewnością, że można wyodrębnić spośród nich te, które potrafią wyzwolić emocje i rozbudzić uczucia. Niełatwa to sprawa, by zachwycić słowem w dzisiejszym świecie szybkich obrazów.

Bracia Lwie Serce to śmiertelnie chory Karol (zwany Sucharkiem) i jego starszy brat Jonatan. Gdy Karol dowiaduje się o czekającej go nieuchronnie rychłej śmierci, znajduje pocieszenie w opowieściach brata o krainie Nangijali – miejscu, w którym spotkają się po śmierci, gdzie Sucharek będzie zdrowym i silnym chłopcem. Jednak wbrew przewidywaniom to Jonatan ginie jako pierwszy, ratując swojego młodszego brata z pożaru. Po kilku miesiącach Karol dołącza do niego w krainie Nangijali. I faktycznie jest tam zdrowy i silny, a Jonatan czeka na niego w domu Braci Lwie Serce jak odtąd będą nazywani. Czeka ich wiele przygód – trudnych i niebezpiecznych. Muszą uratować Dolinę Wiśni, w której mieszkają i ruszyć na pomoc mieszkańcom Doliny Dzikich Róż, by uwolnić ich spod panowania okrutnego Tengila.

Książka Astrid Lingren tuż po ukazaniu się drukiem spotkała się z falą krytyki – niestandardowe podejście do przedstawienia tematu śmierci stało się przyczyna ataków na autorkę. A „Bracia Lwie Serce” to przede wszystkim opowieść o braterskiej miłości, o człowieczeństwie i o ludzkiej godności. O wielkich uczuciach przekładających się na codzienne życie i prozaiczne wydarzenia.

Moi synowie byli bardzo poruszeni wspólną lekturą.

„A ty też tam będziesz na nas Mamo czekała w tej Nangijali?” – zapytał Wiktor (6), kiedy przykrywałam go kołdrą po skończonej lekturze. Oczywiście, Synku.

Dodaj komentarz